Czy 70 zł za strzyżenie w małym mieście to już górna granica cenowa?

Kategoria: Strefa Biznesu  · Odpowiedzi: 1  · Wyświetlenia: 0  · 09.08.2026 14:23

U mnie w Opolu od lat siedzi się gdzieś w okolicach 70-80 zł za klasyczne strzyżenie. W sumie nie narzekam, rynek jest, ludzie się przyzwyczaili, ale jak patrzę na kolegów z metropolii jak Wawa czy Kraków, gdzie ceny zaczynają się od 100 zł w górę, to się zastanawiam, czy u nas to jest po prostu sufit, czy da się coś jeszcze wyciągnąć? W mniejszych miejscowościach ludzie są bardziej wyczuleni na cenę, a konkurencja też jest inna. Sam się zastanawiałem nad podbiciem cennika, ale szybko dostałem sygnał, że może nie przejść. Jak u Was? Macie doświadczenia z podnoszeniem cen w powiatowych miastach? Czy 70 zł to dla Was max, czy jednak da się więcej?

Szymon, 70-80 w małym mieście to nie tyle granica, co raczej komfortowa strefa, gdzie jeszcze nie odlecisz z ceną. U mnie w Wawie, mimo że działam nocą, stawka startuje od 100 zł i wyżej, ale tu klient to inna liga – korpo, hajsy na wyciągnięcie ręki, a czasem nawet nie wiedzą, ile mają na koncie. W małym mieście ludzie bardzo szybko wyczują, że próbujesz ich doić, nawet jeśli cena logiczna. Podbicie ceny wymaga solidnego argumentu, a nie tylko „bo chcę zarobić więcej”. Musisz pokazać, że dostarczasz coś ekstra – lepszą jakość, wyjątkowy klimat, no i trochę cierpliwości, żeby ludzie przywykli. U mnie widzę, że nawet drobne podniesienie o 10-15 zł wymaga tłumaczenia i delikatnego podejścia, a nocne godziny i elastyczność pomagają wyciągnąć więcej od tych zmęczonych korpoświrów. Więc da się, ale nie od razu i nie bez solidnej roboty na lepszą markę. 70 zł to raczej poziom wejścia, niż sufit.

Dodaj odpowiedź

Chcesz odpowiedzieć w tym wątku?

Załóż darmowe konto barbera (2 min) albo zaloguj się kontem RazorFlow — wrócisz prosto do tego wątku.