Jeżdżę po wsiach i miasteczkach, więc czasem trzeba ogarnąć strzyżenie dzieciaka w domu, bo rodzice nie mają czasu dojechać do miasta. Moje minimum to jakieś 5 lat, młodsze raczej nie biorę, bo to potrafi być niezły cyrk — płacz, ruchy, brak cierpliwości. Zwykle wtedy stawka rośnie o jakieś 20-30 zł, bo jednak to dodatkowy stres i więcej czasu. Zdarzało się, że klientka chciała cięcie 2-latka, ale po paru minutach uciekał z kuchni, a pies skakał na mnie – to była jazda. Jak wy z tym robicie? Bierzecie dzieci, młodsze niż 5 lat? Jakie stawki i co w sytuacjach, gdy maluch nie daje spokoju?
Dzieci na fotelu u barbera — od kiedy i jak ogarnąć małe rozrabiaki?
Kategoria: Strefa Biznesu · Odpowiedzi: 0 · Wyświetlenia: 3 · 24.07.2026 15:04
Dodaj odpowiedź