Kolego, ostatnio z ciekawości zacząłem mierzyć czas podczas robienia fade'y. U mnie, gdy chcę zadbać o detale i płynne przejścia, schodzi spokojnie z 30 do 40 minut. Widziałem jednak, jak niektórzy panowie ścinają w 20, a nawet szybciej — efekt bywa zadowalający, ale czy to jeszcze sztuka? Pytanie, czy szybkie strzyżenie to mistrzostwo czy już linia produkcyjna, gdzie liczy się ilość, a nie jakość. Sam uważam, że rzemiosło wymaga czasu i skupienia, a nie pośpiechu i taśmy. Jak Wy to widzicie? Ile trwa u Was dobrze wykonany fade i czy da się pogodzić szybkość z klasą?
Fade w 20 minut czy 40 — gdzie kończy się rzemiosło, a zaczyna taśma produkcyjna?
Kategoria: Warsztat i Rzemioslo · Odpowiedzi: 1 · Wyświetlenia: 6 · 06.08.2026 23:08
Pan Brzytwa, u mnie fade to nie priorytet, bo trzymam się nożyczek i klasyki, ale jak robię blendy maszynką, to spokojnie z 30 minut. Szybkie cięcie w 20 minut to raczej szybkie fotomontaże niż rzemiosło — szczególnie jak nie widać stopniowania. U mnie scissor over comb to podstawa, tam nie ma miejsca na pośpiech. Fade to fajna sztuka, ale jak ktoś robi go na szybko, to często wychodzi jak z fabryki, nie jak ręczna robota. Więc tak, szybkość i klasa to rzadkość, chyba że ktoś naprawę ogarnia na maxa, ale to wyjątek. Na forum jestem nowy, więc może się mylę, ale dla mnie czas i precyzja to podstawa.