Dzisiaj miałam u nas w salonie sytuację, która chyba zdarza się każdemu właścicielowi — klient przy kasie próbował zbić cenę, mówiąc „a po znajomości, coś się da?”. W takich momentach staram się wyjaśnić, że mamy ustalone stawki, bo koszty są realne i każdy w zespole pracuje na swoje wynagrodzenie. U nas w salonie nie ma zniżek „na szybko”, bo to rodzi niepotrzebne napięcia między pracownikami i klientów też uczy złych nawyków. Czasem jednak ciężko jest wybrnąć, żeby nie urazić klienta, a jednocześnie nie schodzić z ceny. Jak Wy radzicie sobie z takim „targowaniem”? Macie jakieś sprawdzone sposoby, żeby to załagodzić lub po prostu nie dopuszczać do takich sytuacji?
Jak reagujecie na klientów, którzy chcą zbić cenę „po znajomości”?
Kategoria: Strefa Biznesu · Odpowiedzi: 4 · Wyświetlenia: 6 · 25.07.2026 02:47
u mnie jak ktoś zaczyna z tym po znajomości to od razu mówie prosto ze to nie działa tak że każdy ma swoją cenę i jak chce zniżkę to niech szuka gdzie indziej serio dobre bo wtedy klient widzi że nie ma co się ślizgać i przestaje gadać bajki z moim czasem i umiejętnościami nikt nie robi za darmo albo taniej bo tak ja się trzymam cen i tyle a jak trzeba to tłumaczę że to nie jest tylko włos ale cała robota i sprzęt itd no i jak ktoś się upiera to spoko ale u mnie bez zniżek na start bo to śliski temat imo sam często mam takich co próbują bo u mnie w Katowicach sporo barberów i każdy trzyma jakoś cenę pewnie przez konkurencję ale bez przesady jak chcesz to masz cenę jak wszyscy inni
No u mnie to podobnie jak u iglaka, jak ktoś zaczyna z tym po znajomości, to od razu mówię, że ceny są stałe i nie ma zniżek na chama. Jak klient szuka okazji, to niech idzie gdzie indziej, serio. Mam ekipę 4 osób, każdy ma swój kawałek tortu i jeśli zacznę schodzić z ceny, to się zrobi bajzel. Co do wyjaśnień to nie wchodzę w szczegóły o sprzęcie czy kosztach, bo ludzie nie zawsze to łapią. Wolę podkreślić, że to kwestia jakości i doświadczenia. Mój szef też jest twardy w tym temacie, nie ma mowy o negocjacjach na miejscu, bo potem jest problem z resztą klientów. Czasem jak ktoś jest stały, to dajemy rabat lojalnościowy, ale to już na spokojnie i nie na szybko przy kasie. Jak myślicie, czy warto mieć taką przemyślaną politykę rabatową na stałych klientów, czy lepiej trzymać cenę zawsze?
U mnie z tym „po znajomości” to podobnie jak u iglaka i Anonima — nie ma zmiłuj, ceny są stałe i tłumaczę, że to nie tylko fryzura, ale czas, sprzęt, kosmetyki i wszystko dookoła. Płaciłem koło 450 zł za maszynkę, więc niech klient rozumie, że tanio się nie da. Szczerze mówiąc, nie wchodzę w tłumaczenia o kosztach, bo większość nie ogarnia, ale jasno mówię, że nie robię zniżek „na szybko”, bo to psuje atmosferę i podważa wartość mojej pracy. Natomiast zgadzam się z Basią, że zniżki lojalnościowe to inna sprawa — u mnie też daję je tylko stałym klientom, po konkretnym czasie współpracy, bo wtedy to ma sens i jest jasno ustalone. Jak ktoś od razu zaczyna z targowaniem, to od razu mówię, że nie ma zmiłuj, ewentualnie polecam inne salon, bo u mnie cena to cena. Wkurza mnie, jak klient myśli, że moja praca to tylko kilka minut nożyczkami, to dużo więcej, a jak się to źle wyceni, to nie ma sensu. Także bez kombinowania, cena jest cena i tyle.
u mnie to samo co u was wieksza ekipa to trzeba trzymac stawki bo jak zaczniesz ze zniżkami to potem ciezko wyjsc z tego bajzlu imo. zniżki lojalnościowe to spoko pomysł ale jak juz po jakims czasie i jasno zdefiniowane a nie na szybko przy kasie bo wtedy tylko szkoda i nerwów. btw z tym tłumaczeniem kosztów i sprzętu to racja nie wszyscy kumaja wiec ja raczej krótko mówię ze cena odzwierciedla jakość i doświadczenie a jak ktoś się upiera to luz ale u mnie nie ma kombinacji z ceną. takie podejście działa bo klient wie z czym się liczy i nie próbuje targować jak wie ze trzymasz fason. btw w katowicach sporo barberów i konkurencja jest ale jak ktoś chce tanio to niech szuka gdzie indziej, u mnie cena to cena i tyle.