No u mnie temat wygląda tak, że zawsze jakieś napoje stawiam, kawa, czasem herbata, na piwo to jeszcze nie odważyliśmy się, bo wiadomo, klimat bardziej rodzinny i taki spoko, ale z kawą to jest ten bajer że ludzie często mi mówią że im się fajniej siedzi, a i ja sam mam pretekst żeby pogadać, no ale z drugiej strony to kosztuje, prąd, kawa, filtry, czasem jakaś drobna przekąska, no i sprzątania więcej, bo jak nie ogarnę od razu to robi się syf, a przy małej rotacji klientów to jeszcze ok, ale jak cały dzień pełno ludzi to już się to czuje w wydatkach i w czasie, no to się zastanawiam, ile u Was realnie wychodzi rocznie taka darmowa kawa czy piwo dla klienta, czy to w ogóle się opłaca, albo przynajmniej nie szkodzi biznesowi, czy lepiej skupić się na dobrym cięciu i tyle, bez żadnych dodatkowych atrakcji? Jak to u Was wygląda, bo chyba nie wszyscy mają takie bajery u siebie?
Kawa albo piwo dla klienta – ekstra bajer czy tylko koszt i bałagan?
Kategoria: Strefa Biznesu · Odpowiedzi: 1 · Wyświetlenia: 11 · 11.08.2026 09:34
Paweł, u mnie kawa to standard, ale piwo to już osobna bajka – nie próbowałem, bo w sumie brodaty klient z piwem na fotelu, to może wyglądać co najmniej podejrzanie, a i rodziny się nie zawsze spodoba. Kawa faktycznie fajny pretekst do pogadania, ale właśnie, jak jest większy ruch, to sprzątanie po niej potrafi wciągnąć sporo czasu. U mnie generalnie wychodzi, że na kawę i drobne przekąski wydaję z 1500 zł rocznie, przy czym fajnie to wpływa na relacje z gośćmi i często wracają właśnie dlatego, że czują się u mnie jak u kumpla, nie tylko na strzyżeniu. Jak ktoś chce mieć salon bez bajerów, to spoko, ale ja wolę mieć ten komfort, żeby klient mógł się zrelaksować, a samemu mieć temat na start rozmowy. Tylko trzeba mieć dobrze ustawioną organizację, żeby nie zjadało to za dużo czasu, bo wtedy faktycznie może się to przełożyć na koszty. No i do kawy polecam mieć porządne filtry i ekspres, bo fusy to już syf i odbiór salonu potrafi mocno ucierpieć.