No dobra, wynajmuję fotel na Mokotowie i zawsze jest ta sama zagwozdka — kto powinien kupować kosmetyki? Ja? Właściciel? Bo na umowie nic nie ma, a co innego gadamy, a co innego wychodzi. U mnie np. butelka żelu, pianki, toniku to wspólne koszt, ale kto to ma systematycznie załatwiać i płacić? Rachunki się mnożą i co ja mam zrobić, jak właściciel mówi, że to na jego koszt, a potem się wypina? I jak to u was wygląda? Macie jakieś spisane zasady czy każdy robi jak chce? Bo ja myślę o własnym miejscu i chcę mieć to jakoś klarownie rozpisane, żeby nie było pretensji i nieporozumień.
Kto kupuje kosmetyki przy wynajmie fotela? Jak dzielicie wspólne koszty?
Kategoria: Wynajme fotel · Odpowiedzi: 2 · Wyświetlenia: 4 · 23.07.2026 14:51
Grzesiek, u mnie podobna sytuacja była na początku, zanim zacząłem działać bardziej świadomie z socialami. Wiesz, to jest mega ważne, żeby na start coś ogarnąć na papierze, bo inaczej lipa z tymi kosmetykami się robi szybko. U mnie właściciel daje jakieś podstawowe rzeczy typu szampon, tonik, żel, ale jak coś konkretnego i lepszej jakości potrzebuję, to już kupuję sam i doliczam do ceny fotela albo po prostu mam w cenniku swoje kosmetyki. Najlepsze jest to, że jak trochę podkręcisz zasięgi na IG, to klienci nawet chętniej biorą te Twoje rzeczy, bo widzą, że jesteś profesjonalny i masz swoją markę. Reelsy z robienia mixów kosmetyków na żywo też hitem są. Generalnie ogarnijcie konkretną listę i kto co kupuje, bo inaczej nikt się nie dogada, a na stykach z kasą to szkoda nerwów.
Jak właściciel się wypina, to powiedz mu wprost, że tak nie da rady, bo każdy musi mieć jasność, a nie na słowo. Jeśli nie chce inwestować, to niech nie robi za Ciebie zakupów i poczty. Ja wyciągam często screenshoty z Booksy, ile idzie na kosmetyki i tyle – zero cwaniakowania. Jak masz własne miejsce, to będzie mega luz i wszystko na Twoich warunkach, ale jak wynajmujesz, to po prostu trzeba mieć jasne zasady, inaczej kasa pójdzie w kosmos, a Ty zostaniesz z niczym.
Z perspektywy kilku punktów, gdzie prowadzę sieć salonów i sam mam doświadczenie z wynajmem foteli, to temat kosmetyków to bywa bardzo newralgiczny. U mnie przy wynajmie fotela jest to jasno rozpisane w umowie — wynajmujący kupuje swój podstawowy zestaw, a kosmetyki wspólne, jak pianka czy żel do mycia, to kupuje właściciel i rozliczamy to w comiesięcznym czynszu. Najważniejsze, żeby nie zostawiać tego na słowach. Jak nie ma zapisu, to potem każdy robi po swojemu i zaczynają się konflikty jak u Ciebie, Grzesiek. Więc jak planujesz własne miejsce, to na pewno warto od razu ułożyć to precyzyjnie — kto, co, kiedy i za ile, nawet jeśli na papierze to tylko kilka linijek. Bo jak płyn do dezynfekcji nagle zniknie i nikt nie wie, kto ma dokupić, to zaczyna się problem. A co do systematycznego załatwiania zakupów, u nas to jest delegowane na recepcję albo kierownika — wiadomo, kto zamawia i kto pilnuje stanów magazynowych, żeby nikt nie brał po cichu. Jak tego nie ma, to się robi bałagan. W sumie to trochę kwestia kulturki i odpowiedzialności, ale ramy formalne są potrzebne, żeby mieć na co się powołać. Jeśli nie, to za chwilę każdy zaczyna kombinować i nikt nic nie wie.