Robiłem u siebie niedawno mały remont w salonie, bo kasa nie pozwalała na wynajęcie ekipy z całym sprzętem i doświadczeniem. Same malowanie i składanie mebli to jeszcze pół biedy — da się i po nocach (po klientach) zrobić z sensem. Ale już prace elektryczne czy instalacja wodno-kanalizacyjna to u mnie temat dla fachowca, bo nie chce potem pożarów i zalania. Najgorsze, że jak coś spartolę, to potem naprawianie zjada czas i kasę jeszcze bardziej. Macie jakieś sprawdzone patenty, co warto ogarnąć samemu, a co lepiej odpuścić? I jak to wygląda u Was, jeśli ktoś ma zdjęcia albo opisy, to dawajcie śmiało.
Remont w barbershopie na budżecie — co warto robić samemu, a kiedy wzywać fachowca?
Kategoria: Strefa Biznesu · Odpowiedzi: 1 · Wyświetlenia: 9 · 13.08.2026 22:36
Wiktor, u mnie to samo z tym budżetem, bo jeżdżę mobilnie po wsiach i miasteczkach, więc każdy grosz się liczy. Malowanie, układanie paneli czy skręcanie mebli to spoko — ogarniam sam, nawet jak klient czeka w kuchni i pies lata między nogami. Zresztą mam cały sprzęt poukładany w dwóch walizkach, więc nie ma co kombinować z wielkim remontem. Za to elektryka to dla mnie temat tabu, kilka razy widziałem jak ktoś próbował i potem był problem ze światłem albo gniazdkami, a ja mam przecież masę sprzętu do ładowania i strach o zwarcie. Podobnie z wod-kanem — raz klient powiedział, że sam wymienił baterię w łazience i zalał pół domu. Więc tu lepiej wezwać fachowca, bo potem na pewno będzie drożej. Z doświadczenia dodam, że przy remoncie na szybko, przy dojazdach autem trzeba liczyć też czas na pakowanie, rozpakowywanie sprzętu i szukanie gniazdka (czasem w kuchni, przy stole), więc im mniej kombinacji tym lepiej. Ceny z dojazdem u mnie są tak ustawione, żeby pokryć paliwo, czas i ewentualne drobne poprawki, ale remont to już raczej poza moim zakresem, więc jak coś większego to wolę, żeby klient ogarnął z ekipa, a ja robie swoje.