Sprzedaż kosmetyków w salonie — czy to w ogóle ma sens?

Kategoria: Strefa Biznesu  · Odpowiedzi: 9  · Wyświetlenia: 13  · 21.07.2026 22:57

Kiedyś to było proste, klient wpadał na strzyżenie i tyle. Teraz każdy chce sprzedawać kosmetyki, bo niby ekstra zarobek. U mnie w pracowni na Bałutach trochę próbowałem, ale marże małe, a klienci nie zawsze kupują. Najlepiej schodzi coś prostego, jak pomady czy olejki do brody, ale i tak to rzadko. Ktoś tu ogarnia temat sprzedaży w salonie? Jakie macie doświadczenia z marżami i czym naprawdę da się zarobić bez nacisku na klienta?

No u nas w Gdańsku, w małym czteroosobowym zespole, sprzedaż kosmetyków to raczej dodatek niż główna bajka. Marże faktycznie nie powalają, ale jak klient widzi, że używamy konkretnego produktu na skórę czy włosy, to czasem sam pyta, co to jest. Nie wciskamy nic na siłę, bardziej doradzamy, co może pomóc między wizytami. Najlepiej schodzą u nas właśnie olejki do brody i jakieś lekkie kremy do skóry, czasem pomady, choć te bardziej trendy. Kluczem chyba jest pokazanie efektu na żywo i pozwolenie klientowi samemu zdecydować, bez nachalności. Warto też mieć coś fajnego na półce do pogadania, bo jak widzą, że się znamy, to bardziej ufają. A Wy co macie na półce, co faktycznie klienci biorą bez gadania?

u mnie w Gdańsku, w czteroosobowym składzie, też kombinujemy z kosmetykami, ale serio bez napinki. Marże wiadomo, że nie powalają, ale pomady, woski i szampony do stylówy idą całkiem nieźle, zwłaszcza jak klient widzi, że sam ich używam i polecam z przekonaniem. Olejki do brody też fajnie chodzą, ale trzeba mieć pod ręką testery, bo bez dotykania i czucia nie ma szans. Najlepiej robić to naturalnie, nie wciskać na siłę, tylko rzucić uwagę, że to do podtrzymania fryza w domu i że warto mieć coś dobrego pod ręką. A jak się już klient łapie, to potem często wraca po więcej. U nas to bardziej dodatek, nie główny zarobek, ale spoko profit z tego jest, zwłaszcza jak robisz dobrą relację. Macie jakieś sprawdzone patenty na pokazanie kosmetyków bez zbędnej gadki? Bo ja czasem czuję, że gadając o tym to trochę jakbym sprzedawał garnki na bazarze ;)

nie wiem czy to głupie pytanie, ale jak wy to ogarniacie z tym pokazywaniem kosmetyków? u mnie w salonie dopiero zaczynam i trochę mi się wydaje, że klienci to wyczuwają jak się za bardzo wciska. chyba muszę najpierw sam lepiej poznać te kosmetyki, żeby umieć naturalnie o nich gadać, a nie jak na lekcji z pamięci. u nas też pomady i olejki do brody chyba najłatwiej schodzą, ale to raczej rzadko ktoś sam pyta. może jak coś pokażę w trakcie strzyżenia to będzie lepiej, tylko nie wiem jak to zrobić, żeby było okej, a nie nachalne. dzięki za wasze opinie, czegoś się uczę na waszych przykładach :)

Marta Fade, Kuba - dobrze mówicie, bez wciskania, naturalnie, ale to nie takie proste jak się wydaje. Testery to u mnie zawsze były problemem, bo klient i tak się boi dotknąć. Tak naprawdę najlepiej działa, jak sam ogarniesz temat na serio, a nie tylko odklepiesz formułki. Klient to wyczuje, jak nie wiesz o czym mówisz. U mnie pomady i olejki też najłatwiej schodzą, ale bez jakiegoś nacisku. Ja przestałem robić z tego wielką sprawę, mam kilka sprawdzonych rzeczy na półce, pokazuję w trakcie strzyżenia, jak klient pyta albo sam się zainteresuje. Zero agresji, zero wciskania. Marże raczej mizerne, więc na cud nie liczcie, ale jak klient kupi, to ekstra. Trzeba mieć cierpliwość i nie liczyć na szybki hajc. Tak to wygląda u mnie po latach kombinacji.

u mnie w Katowicach podobnie z tym sprzedawaniem kosmetyków. mimo że mam 3 lata w branży to ciągle uczę się jak to łagodnie wprowadzać. pomady i olejki do brody faktycznie schodzą bez spin, jak pokazuję je przy robocie i mówię co i jak. testery to must have, bez nich lipa. imo najważniejsze to nie robić z tego pushy sprzedaży tylko zwykła rozmowa jakby o sprzęcie czy metodzie. ja na początku też miałem problem z gadaniem o produktach ale jak ogarniesz skład i działanie to serio łatwiej i naturalniej wychodzi. marże wiadomo, że słabe ale wolę mieć to jako dodatek niż liczyć na to że tylko na usługach się utrzymam. btw fajnie tu jest poczytać jak inni to ogarniają bo to cały czas temat do ogarnięcia na świeżo.

Marta Fade, iglak, Kuba dobrze mówicie, ale bez ściemy — to zawsze będzie bajka na doczepkę, a nie podstawowy zarobek. U mnie na Bałutach marże na pomady i olejki faktycznie nie powalają, trzeba mieć cierpliwość i głowę do tego, żeby nie wciskać na siłę. Testery? U mnie rozbija się to na kilku sztukach, ale i tak klient często boi się dotknąć, więc trzeba umieć pokazać efekt na włosach czy brodzie, nie na dłoni. Kuba, masz rację, że własna wiedza to podstawa, jak nie znasz kosmetyku, to lepiej nic nie gadać — klient wyczuje, że kłamiesz albo odklepujesz formułki. Marta, twoja metoda pokazania efektu na żywo jest spoko, u mnie też to działa najlepiej, choć często i tak tylko kilka osób pyta o coś konkretnego. iglak, zgoda, rozmowa jak z kumplem przy sprzęcie to jest to, pushy sprzedaż to najgorsza droga. Ja na razie zostawiłem na półce kilka sprawdzonych rzeczy, pokazuję je naturalnie, bez nacisku, i tyle. Na cuda nie liczę, ale trochę grosza z tego leci. Więc nie kombinujcie za bardzo, trzymajcie się prostoty i szczerości.

no ja dopiero zaczynam w warszawskim salonie na Mokotowie, wynajmuję fotel i serio z tymi kosmetykami to u mnie zero szału... marże niby są, ale szef trzyma ceny i mówi, że to dodatek, nie zarobek główny, więc ściskam portfel. testery mamy, ale klienci raczej patrzą i tyle, dotknąć się boją albo pytają, ale 90% i tak nie bierze. pokazuję czasem pomadę przy robocie, ale bez szarży, bo co ja mam zrobić, jak klient patrzy jak na sprzedawcę w sklepie? ja sam się uczę tych produktów, bo jak nie czujesz, to lipa, a szef nie za bardzo chce, żeby się za dużo gadało i wciskało, bo ponoć psuje atmosferę. marża na pomady i olejki to u mnie coś koło 20-25%, więc na pewno nie ma co liczyć na złoty interes, ale jak ktoś kupi raz na jakiś czas, to lepiej niż nic. serio, jak ktoś chce się wyrwać na swój lokal, to z kosmicznej sprzedaży kosmetyków cudów nie ma, lepiej się skupić na usługach, a kosmetyki traktować jak dodatek, który czasem dokłada do budżetu. jak ktoś zna dobrze temat i ma cierpliwość, to może coś z tego będzie, ale bez napinki... mnie to trochę denerwuje, bo jak się wynajmuje fotel, to i tak musisz się sam rozliczać, a tu jeszcze te kosmetyki, co niby mają pomóc, a bardziej komplikują sprawę. no ale dobra, może z czasem się rozkręcę, póki co uczę się i obserwuję, jak to u innych lata.

u mnie w Katowicach to samo z tym sprzedażowym tematem ja tam nie naciskam w ogóle bo serio ludzie to czują i się zamykają pomady i olejki faktycznie najłatwiej schodzą ale bez spiny pokazuję je przy strzyżeniu tak jak mówicie na żywo na włosach czy brodzie a nie na dłoni tester to podstawa serio bez nich lipa bo klient nie wie co i jak u mnie marża w okolicach 20-30% więc ekstra hajsu nie ma ale jak ktoś kupi to ziomek zadowolony i ja też ja ogarniam skład i działanie na tyle żeby gadać luzem a nie z książki to działa lepiej imo a pushy sprzedarz to taktyka z dupy ktora kończy się jak u Starego Wygi i innych zero efektu na dłuższą metę więc spokojnie robimy swoje czekamy na zainteresowanie i tyle ciekawe czy ktoś tu jeszcze coś odkrył jak to pokazywać bardziej naturalnie bo ja czasem mam wrażenie że temat jednak trzeba ciągle przemycać bez nachalności bo inaczej nie ma ruchu

u mnie w Białymstoku dopiero start, studiuje i obok robie na pół etatu jako barber i czasem koledzy z akademika na szybko. kosmetyki sprzedawac to niezly temat, ale serio trzeba miec cierpliwosc, ja na razie trzymam sie prostych rzeczy jak pomady i olejki, bo marza faktycznie srednia. najwazniejsze to ogarnac temat, bo klient nie kupi jak wyczuj, ze sie odklepuje formułki. pokazuje im kosmetyk na brodzie albo we włosach przy strzyzeniu, wtedy jest luz i czasem nawet sam sie zainteresuje. ale serio, kase z tego robic na razie trudno, trzeba ogarnac jak to pogodzic ze studiami i fotelem, bo czasu malo. moze ktos ma jakis patent jak to laczyc z nauka i nie byc potem caly w plecy? bo kase bym chcial miec jakos stabilna, a nie tylko na szybko z uslug? tez mam testerki, bo bez nich lipa, ale ludzie sie boja dotknac. trzeba to robic naturalnie, nie naciskac, bo inaczej klienci uciekaja. Jakies rady dla zioma z Bialegostoku?

Dodaj odpowiedź

Chcesz odpowiedzieć w tym wątku?

Załóż darmowe konto barbera (2 min) albo zaloguj się kontem RazorFlow — wrócisz prosto do tego wątku.