Kolego, po grudniowym szaleństwie w salonie nadchodzi czas, gdy klientela zdaje się znikać jak sen złoty. U mnie w Krakowie, na Kazimierzu, styczeń i luty to takie dwa chude miesiące, kiedy trzeba się naprawdę nagimnastykować, by utrzymać biznes na powierzchni. Zastanawiam się, czy lepiej iść w promocje, żeby przyciągnąć klientów, czy może po prostu przeczekać i nie zaniżać wartości usługi. Nie jestem zwolennikiem tanich akcji, bo rzemiosło to rzemiosło, a nie wyprzedaż garażowa. Inni barberzy, jak sobie radzicie w tym okresie? Robicie jakieś specjalne ruchy, czy liczycie na to, że wiosna sama przyjdzie z klientami?
Styczeń i luty, czyli dwa miesiące posuchy — jak to u Was wygląda?
Kategoria: Strefa Biznesu · Odpowiedzi: 0 · Wyświetlenia: 0 · 31.07.2026 19:50
Dodaj odpowiedź